wtorek, 26 sierpnia 2014
Uwolnij Marzenia by móc Latać opowiadanie Nr 9
Minęła niecała godzina od wejścia do samolotu a mi już zaczęło robić się nudno. A więc podeszłam do okna i zobaczyłam całą Argentynę z lotu ptaka i wtedy poczułam że jestem utalentowanym i wolnym dojrzałym orłem. Zamknęłam oczy i po chwili usłyszałam pip pip, pip A sekundę po tym kierowca samolotu wszedł do środka i z paniką oświadczył że za kilka minut musimy lądować awaryjnie bo są wielkie turbulencje i gdybyśmy nie lądowali to samolot by wpadł do rzeki ! I potem ja zaczęłam panikować i chciałam wyskoczyć przez okno ale mama mnie uspokoiła lecz ja nie przestawałam bo syrena wyła coraz głośniej a samolot trząsł się coraz mocniej. Usiadłam wygodnie i na chwilę czułam się lepiej. Wyjęłam swój pamiętnik i zaczęłam pisać i pisać by się nie stresować ale nagle zaczęło się lądowanie. Samolot trząsł się z jednej strony na drugą a ja myślałam że to koniec. Potem były rzuty i musiałam trzymać się fotela żeby nie spaść a mną rzucało coraz mocniej. Dzielnie trzymałam swój pamiętnik aż ostatni raz były turbulencje i spadłam z fotela. Nic mi się nie stało ale potem kierowca znowu wszedł, Podniósł mnie i powiedział do wszystkich. Nasz samolot wylądował lecz musimy jeszcze raz przeżyć ten szok ponieważ silnik się zepsuł i trzeba włączyć auto destrukcję. Ja powoli podeszłam i spytałam się go. Co to znaczy że musimy włączyć auto destrukcję ??. On na to że naciśniemy to i silnik wybuchnie więc musicie się mocno trzymać. Dla mnie to oznaczało że już koniec ale czułam jakąś szanse więc wykonałam polecenie. Mama wciąż mi powtarzała żebym zapomniała o tym co teraz będzie i nie przejmowała się tym. Ja nie chciałam w to uwierzyć lecz musiałam. Mama poszła do kierowcy i dopytywała się go czy to będzie groźnie ??. On jej na to tak jeśli nie będziecie mocno się trzymać. Mama podeszłam ze smutną miną i powiedziała. Tinita może mieć rację bo to w każdej chwili może być koniec. Po tym co powiedziała usiadła. Ja złapałam ją i głośno krzyknęłam do niej. Co on powiedział ?? Mama powiedziała że nic tylko musimy trzymać się z całej siły jeśli ma być dobrze. Nagle rozległa się całkowita cisza. To pewnie zaraz włączą auto destrukcję i muszę się trzymać powiedziałam do siebie. I miałam rację. Po chwili rozległ się wielki wybuch !! Ja mam i tata byliśmy przyklejeni do fotelów a reszta osób oddaliła się i siedziała spokojnie. Ja spytałam się mamy. Koniec ?? Ona powiedziała tak koniec :D. To była świetna wiadomość był spokój i wszyscy wysiedli w Brazylii. Koniec !
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz